0
Poradnik psiego opiekuna, Z życia psiarki

A Ty jaki masz problem z psem? Przypadek Bonza

Piesula non grata, czyli o problemach mojego psa. 


Nie znam ani jednego opiekuna ani opiekunki psa, który uważałby swojego psa za szczyt ideału. Zauważyłam też, że na psich blogach wciąż rzadko piszemy o tym co nam nie wychodzi. Szkoda! No to ja głośno powiem, że moje psy mają pewne issues, nad którymi pracujemy. I musicie wiedzieć, że u nas jest pełna harmonia – Milla ma problem z innymi psami, Bonzo z ludźmi.

Na pierwszy ogień pójdzie case study Bonza.

1922183_771070326320067_6752880190853458662_n

Bonzo i jego lęki

Lękliwość w ciasnych pomieszczeniach

Klatka schodowa na Ochocie, naszym pierwszym miejscu zamieszkania była standardowa – ani za wąska, ani za szeroka. Problemu nie było. Kłopot zaczął się, gdy po przeprowadzce na Mokotów Bonzo każdego dnia miał do pokonania ciasną (bardzo, bardzo) ciasną klatkę schodową. Nie dało się uciec przed strasznym sąsiadem ani w prawo ani w lewo. W tym czasie zaczął nosić kaganiec na czas przejścia przez klatkę.

Jak sobie z tym radzimy?

Przede wszystkim mieszkamy teraz na parterze, klatka schodowa jest przestronna. Najpierw ćwiczyliśmy posłuszeństwo na klatce schodowej „na sucho”, czyli na pustym korytarzu. Później kiedy ktoś szedł, w miarę możliwości udawaliśmy się do najprzestronniejszego miejsca w korytarzu, aby zapewnić wystarczającą odległość i ćwiczyliśmy autokontrolę poprzez skupienie – siad, patrz, zostań i mnóstwo nagród ustnych i smakołyków. Działania odniosły na tyle dobry skutek, że już nie musimy zwiększać odległości od przechodzących, Bonzo jest opanowany, nie wykazuje strachu.

Lęk przed mężczyznami

Możliwe, że nabawił się go podczas pobytu w schronisku, ale być może, że strach narodził się już wcześniej. Panowie w uniformach przez długi czas stanowili straszliwe obiekty do odstrzału. Przy okazji – kiedyś nie mógł znieść widoku księdza w czarnej sutannie. Widząc go stojącego na pasach po drugiej stronie Grójeckiej, potrafił włączyć ujadanie na długo zanim włączyło się zielone światło. Prawdę mówiąc, myślę że w tym pierwszym okresie mieszkania ze mną w Wawie był po prostu chronicznie przerażony życiem miasta – wszystko było nowe i nieznane. Niestety szukając wtedy pomocy behawioralnej trafiliśmy na osobę, której daleko do profesjoanlizmu.

Jak sobie z tym radzimy?

Podobnie jak z lękiem na klatce schodowej. Ćwiczymy autokontrolę – siad, patrz, zostań. Przydaje się przy wychodzeniu z klatki, kiedy za drzwiami stoją elektrycy. Siad, zostań – otwieram drzwi wyjściowe, pies patrzy na panów, ale jest spokojny – okej, idziemy (ja przodem). Podobnie kiedy wychodzimy przez furtkę osiedla, a przy bramce stoją już panowie od śmieci. Siad, zostań – czekamy, aż przejdą, a w tym czasie Bonzo dostaje mnóstwo nagród. I to u nas działa! Niestety nie doszliśmy jeszcze do ideału w którym Bonzo wpuszcza obcych mężczyzn do mieszkania bez awantury. Obecnie do listonosza/kuriera wychodzimy przed drzwi. Potrzebujemy więcej czasu…

_MG_3640_ready

Wysokie emocje przy dźwięku domofonu

Kiedy powietrze przecina świdrujący dźwięk dzwonka domofonu, mój pies zrywa się i szczekając biegnie do drzwi w oczekiwaniu na przyjście „wroga”.

Jak sobie z tym radzimy?

Robimy sesje z domofonem – jedno z nas wychodzi na zewnątrz i dusi przycisk domofonu, druga osoba pozostaje w domu i nie zwraca najmniejszej uwagi ani na dźwięk, ani na pobudzonego psa. Równocześnie nagradza Milkę, której domofon jest zupełnie obojętny. Kiedy Bonzo widzi, że za spokojne zachowanie sunia dostaje smakołyki, potrafi się nie raz opanować i usiąść elegancko. No, ale to ćwiczenia wymaga czasu. Trener Piotrek z Zuzika polecił nam również usadzanie Bonza na siad – zostań, i wychodzenie na klatkę aby udawać, że się z kimś rozmawia. Chodzi o to, żeby odczarować próg drzwi.

Niechęć do obcych

Przejawiająca się w mocno zaznaczonych granicach przestrzeni osobistej. Widzisz Bonza po raz pierwszy, a on jest na smyczy? Nie wyciągaj ręki do klepania go po głowie, miziania i dawania buziaczków, bo możesz spotkać się z ostrzegawczym kłapnięciem koło nosa. Niestety ludzie zwykle nie pytają o pozwolenie, tylko wyciągają ręce, miziają po głowie i zupełnie nie czytają sygnałów uspokajających, jakie wysyła pies.

Jak sobie z tym radzimy?

Bardzo pomogło nam uczestniczenie w psich spotkaniach na Polu Mokotowskim. Psy biegają ze sobą, podbiegają do zgromadzonych psiarzy, ludzie głaszczą, psiaki biegną się dalej bawić. Bonzo skumał, że dotyk obcych wcale nie musi być torturą, po prostu jest czymś, co się wydarza, kiedy się podchodzi do ludzi:) Zwykle jednak nie pozwalam obcym na głaskanie, bo wiem, że jest to coś, co mój pies toleruje, ale nie ma z tego przyjemności.

_MG_3633_ready

Upodobanie do wcinania ludzkiego gie

Czy istnieje lepszy delikates od kupy menela? Człowiek nie wie ile jest gówna w tym mieście póki nie sprawi sobie psa. Jeśli masz opieką egzemplarz psiaka, który nie wcina ekskrementów – pozazdraszczam! Jako, że wokół naszego osiedla roi się od mini-wiosek bezdomnych i wędkarzy, ukuliśmy już nawet hasło ostrzegawcze.

Jak sobie z tym radzimy?

Nagradzam sowicie smakołykami odwołanie od tego syfu (trudne, działa tylko na smyczy) i ominięcie okazji z własnej woli (czasem dzieją się takie cuda). Poza tym robię wszystko, żeby nie miał okazji do wcinania. Jeśli jednak pies znajdzie sposób na spałaszowanie delicji, po powrocie ze spaceru rzucamy statement do drugiej osoby „Była konsumpcja.” i wszystko jest jasne. Żadnego spoufalania się z ludźmi otworem gębowym!


Kiedy brałam Bonza ze schronu wydawało mi się, że o psach wiem wszystko, a Bonzo pokazał mi, że wiem tyle, co NIC. Było trudno, o wiele trudniej niż mogłam mogłam sobie wyobrazić. Poza wyżej wymienionymi problemami przez pierwsze lata mieliśmy również problem z brakiem socjalizacji i agresją do psów, strachem i agresją do dzieci, zerową autokontrolą, jedzeniem wszystkich śmieci na spacerze, brakiem przywołania. I tak rozbudowałam zaplecze pomysłów jak radzić sobie z zachowaniami, zbierałam opinie, wiedzę i doświadczenia – nie miałam innego wyjścia, wiedziałam, że musimy się jakoś dotrzeć, a odpowiedzialność spoczywa tylko na mnie. Ale wiecie co? Pod koniec dnia najwięcej nauczyłam się o sobie.

A może nasze bolączki nie są Wam obce? Macie jakieś problemy z psiakiem? Z czym walczycie? Napiszcie, napiszcie :)

[wysija_form id=”3″]

Previous Post Next Post

You Might Also Like

62
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
32 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
34 Comment authors
Bonzo mówi "wyjdź" - Pies w WarszawieZosia od pieswwarszawie.plgosiaDZIABONG CleoAzbest Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aleksandra Goławska
Gość
Aleksandra Goławska

Ehh kolejny świetny wpis!!! Czytając o Bonzo mam przed oczami mojego Rexa. 9 – letniego, 27 kg kundla w typie bulla, który 5 lat spędził w schronisku, gdzie uważany był za psa nietolerującego innych zwierząt. Rex jest z nami niecały rok. Od początku borykamy się właśnie z lękliwością w nowym otoczeniu, w miejscach publicznych, w stosunku do obcych ludzi (w szczególności mężczyzn), zżeraniem śmieci ( na szczęście jak zdążę go dorwać to daje sobie wyciągnąć wszystko z pyska ), szczekaniem na dźwięk domofonu, obszczekiwaniem wchodzących gości czy ciągnięciem na smyczy. Problemu z osobami, które chcą pogłaskać Rexa nie mamy bo… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

To był pierwszy komentarz pod tym wpisem, który przeczytałam od razu jak tylko go opublikowałaś i zrobiło mi się bardzo, bardzo ciepło na sercu :) Odczytałam go na telefonie w biegu, dlatego dopiero teraz teraz odpisuję – przepraszam za obsuwę. Dziękuję za Twoje słowa :) No, Bonzo jest już właściwie 4 lata, ale faktem jest, że nie ze wszystkim mogłam do tej pory pracować ze względów środowiskowych (dzielenie mieszkania z rodzicielką miało swoje plusy i minusy). Bo wiesz, czasem mnie ogarnia wstyd, że jak on jest u mnie 4 lata i nadal ma problemy to znaczy, ze gdzieś po drodze… Czytaj więcej »

Aleksandra Goławska
Gość
Aleksandra Goławska

Dzięki za odpowiedź :)) W chwilach kiedy Rex doprowadza mnie swoim zachowaniem do szału tłumaczę sobie spokojnie, że Rex ma już 9 lat, 5 spędził w schronisku jakie były pierwsze 3 tego nikt nie wie i w tym wszystkim ze mną jest DOPIERO niecałe 11 miesięcy. Przez ten przecież bardzo krótki czas musiał zetknąć się z setkami nowych rzeczy, miejsc i sytuacji i i tak powinnam być dumna z tego jak ogromne postępy czyni, szczególnie, że jest On moim pierwszym psem z którym pracuję. A, że przez ten czas narobiłam sobie multum siniaków i co najmniej 3 blizny ( które… Czytaj więcej »

Piesologia
Gość

U mojego szczeniaka problemy dopiero zaczynają się pojawiać. Gryzienie rąk, gryzienie i kradzież kapci, skakanie ,to tylko niektóre wyzwania, które na nas czekają. Nie wspomnę o tym, czego boję się najbardziej, czyli samotnym, spokojnym zostawaniu szczeniaka w domu. Bez szczekania, piszczenia i niszczenia. To wszystko jeszcze przed nami. Jeśli chodzi o problem z domofonem, to znam dobrą metodę. Oczywiście to co robisz jest ok. Ale można też nagrać dźwięk domofonu np na komórkę i puszczać psu w różnych okolicznościach, najpierw baaardzo cicho. Oczywiście nagradzamy, gdy psiak zachowuje spokój i zimną krew. Stopniowo można puszczać sygnał co raz głośniej. Psiak nauczy… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

Dzięki za pomysł. Do tej pory bezskutecznie starałam się znaleźć dźwięk domofonu w internecie, ale przecież mogę go nagrać! Genialne :D Lecę to zrobić od razu. Trzymam kciuki za Wasze „docieranie się” z wyżlastym :)

verqa
Gość
verqa

Mój Niko to takie dwie sprzeczności albo coś w stylu chciałbym, ale się boję. Jak był szczeniakiem kochał wszystkich i do każdego musiał podejść się przywitać. Nie spotkał się nigdy z negatywnym odzewem od jakiejkolwiek osoby. Dorósł i z dnia na dzień zaczął bać się obcych ludzi.

Pozdrawiam!

Świat Niko

Zosia Kwiatkowska
Gość

Niko, ten słodziak boi się ludzi? Och nie!

Ania
Gość
Ania

Polecam wykorzystywanie do pomocy przechodniów. Nas bardzo często ktoś zaczepiał z pytaniem, dlaczego ta sunia tak się boi (ogon przyklejony do brzucha, ucieczka do drugiej krawędzi chodnika), więc korzystałam z okazji i prosiłam o częstowanie Kimy smakołykami. Czasami przeradzało się to w dłuższą rozmowę, więc dziewczyna musiała powoli przyzwyczaić się do nieuchronnej obecności obcych w swoim otoczeniu i nauczyła się czerpać z tego korzyści ;) Ale mamy też efekt uboczny: teraz zdarza się, że losowo wybranej osobie, zupełnie nagle, wkłada nochal w dłoń w poszukiwaniu przysmaków. Na szczęście tylko kiedy jest na smyczy, więc jeszcze śmiertelnie nikogo nie wystraszyła, uff.

marieanne
Gość

Aż mnie zainspirowałaś i chyba stworzę posta o naszych problemach ;-) Dobry temat, w zasadzie odczarowuje trochę psiarzy – czesto mam wrażenie, że spotykam tylko idealnych ludzi z idealnymi psami… a tu jednak nie :D

Zosia Kwiatkowska
Gość

Super, no to czekam :)

marieanne
Gość
Ola
Gość

Maja jest wyżłem węgierskim. Jest bardzo wrażliwa, uczuciowa, kocha ludzi i swoje koty. Właściwie mamy z nią jeden problem. Bardzo boi się wystrzałów. Co jest o tyle paradoksalne, że jest to rasa myśliwska ;-) Oczywiście co do fajerwerków itp. można jakoś unikać. Ale gorsze jest że Maja boi się burzy. I to po całości. Same błyski bez grzmotów też są straszne. Przy wejściu do domu wiszą takie łańcuszki dzwoniące pod wpływem wiatru i ona rozróżnia kiedy porusza nimi wiatr sprowadzający burzę. Próbowaliśmy już chyba wszystkiego łącznie z feromonami czy delikatnymi tabletkami. Mocniejsze ogłupiają psa i chodzi smutny. Oczywiście próbujemy wg… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

Kurczę, to musi być trudne dla Was. Chyba tylko zima daje wytchnienie ze względu na brak burz? Eh, słabe że to nie jest tylko jedna noc z fajerwerkami, tylko cały, calutki sezon letni + wiosenny.

Ola
Gość

Wiesz, jak są krótkie burze, czy mało intensywne to próbujemy ją czymś zająć. DO tego głośna muzyka, telewizor, zabawy, koty :-) Ale noce są straszne :-(
A w ogóle to od niedawna Cię czytam i muszę się wczytać w miejsca spacerowe, zwłaszcza wodne bo Maja uwielbia pływać a nie wiemy gdzie ją kąpać.
A wogóle2. może się kiedyś spotkamy na spacerze bo my z Białołęki jesteśmy :-)

Mart
Gość
Mart

Jak fajnie że nie tylko Zoysz ma takie fobie, też ćwiczymy i sie nie poddajemy :)

Zosia Kwiatkowska
Gość

No nie? :D Mi też lżej, że nie tylko my tak mamy :)

Paulina Kowalczyk
Gość
Paulina Kowalczyk

Ja walczę z kilkoma sprawami u mojej tymczasowiczki – największy problem to jazda samochodem (niestety nie mam własnego, więc walka jest okropna), bo Fela się boi ciasnych pomieszczeń i sztywnieje ze strachu lub próbuje się wydostać (na zmianę). Strach przed innymi psami (ale nie wszystkimi) objawiający się warczeniem lub uciekaniem przy bliskim kontakcie – już powoli opanowujemy. Ruch miejski, niby nie jest to problem, bo spacerujemy właśnie spokojnie przy Grójeckiej, ale do tramwaju bym jeszcze nie wsiadła z nią, a bardzo chcę. Niestety, żadne przysmaki nie działają, kiedy ona się stresuje.

Zosia Kwiatkowska
Gość

Uh, to niezła panika rośnie u Feli w ciasnych pomieszczeniach. Jakby co to niedaleko Grójeckiej jest zajezdnia tramwajowa (mi doradzali, żeby zapoznać Bonza z tramwajami kiedy nikogo nie ma, kiedy może sobie spokojnie wszystko obejrzeć i obwąchać).

Stefan
Gość

Kazdy ma jakis problem ze swoim psem, choc niekoniecznie jest to kwestia psich ulomnisci. To na co K. nie zwraca uwagi, doprowadza do szalłu M. Dla niej to problem i probuje zmienic psa, sztuczki, tresury a moze wartoby zacząć od siebie. Stefcikowi nie przeszkadza zadne miejsce, zadne okolicznoscu nie są straszne – nawet jak zostal zaatakowany przez 70 kg owczarka był zdziwoiny i to mozna postrzegac w kat. problemu bo nie potrafi sie obronic, nie wie co to agresja. To co wkurza innych u Stefka to np. skakanie na ludzi, sprośne zabawy z psami i wlasnie domofon – u nas… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

O, z tym, że Stefcikowi nic nie przeszkadza, to widzę, że mają z Milką jeszcze więcej wspólnego – dla niej wszystko spoko i fajne, a przy tym jest nieustraszona. No, natomiast z psami to inna sprawa. Mała była socjalizowana od maleńkości ale chwilowo (oby) przechodzi bunt i dominuje inne psy, eh. Sprośne zabawy to specjalność Bonza, hehe.
Jeśli chodzi o sztuczki to akurat mi się podoba, że M. ma siłę i motywację, żeby Stefana uczyć, bo u nas z tym trochę gorzej :P Bonzo umie kilka trików, za to Milka nawet łapy nie podaje :)

Stefan
Gość

Kuba uważa, że Stefick jest przyjacielem a przyjaciół sie nie tresuje. To działało dopóki Stef nie pojechał na wakacje do dziadków i po dwóch tygodniach umiał robic siad i podać łapę, Kuba poniósł sromotną klęskę swoich metod (braku metod) wychowawczych.

Zosia Kwiatkowska
Gość

Haha :) Okej, to ja jeszcze odróżniam „tresowanie”, a „trenowanie”. W sensie tresowanie kojarzy mi się z bezsensowną nauką zwierząt w cyrku, ale trenowanie zajmuje psa, buduje jego pewność siebie, dostarcza wysiłku umysłowego etc., etc. Kuba też jest zdania, że nie uczy Milki podawania łapy, bo tego pies nie potrzebuje. Z jednej strony – racja. Siad przydaje się w wielu sytuacjach, podanie łapy – chyba nigdy. Ale to też jest nauka czegoś nowego, a Milka uwielbia mieć kontakt z człowiekiem 1:1 i nauka ją bardzo cieszy. Także trochę bliżej mi Stefciu do M. niż do K. :)

Marta Gajewska
Gość
Marta Gajewska

Nasza Dafne, co prawda dopiero 6 miesięcy z nami po schronisku – ma dużą nie ufność do innych i też wcina gówienka, ach no i odstrasza inne psy, kontakt musi być zawsze na jej zasadach. (Jest po prostu bardzo wycofana) Właśnie zaczelismy kurs Pies Domowy i dużo się zmienia – ona w koncu ma regularnny kontakt z psami i innymi ludzmi dzieki czemu potrafi juz w tym momencie zatracic sie w zabawie z innym znanym psem i pozerac smakolyki od nieznajomego ludzia :) , dostaje wzmocnienie bo jest w ich obecnosci no i przyzwyczaja sie ze nic sie nie dzieje.… Czytaj więcej »

Heart Chakra
Gość

Niestety – z tego co inni ludzie opowiadają – nawet taka informacja na szelkach niekoniecznie musi dać efekty – ludzie po prostu nie czytają :/

Zosia Kwiatkowska
Gość

O, to u nas bardzo podobnie było. Smakołyki od nieznanego ludzia i kontrolowany kontakt z innymi psami podczas zajęć z posłuszeństwa były krokiem milowym w mojej z Bonzem relacji i jego dogadaniu się ze światem.
U nas teraz rzadko ktoś łapy do Bonza wyciąga i cmoka, ale mnie też to drażni straszliwie. Myślę nad ciętą ripostą do takiego cmokacza :>

Ania
Gość
Ania

ja często nie zdążę powiadomić człowieka, bo ludzie się nie pytają tylko od razu wyciągają rękę i mówią coś piskliwym głosem… a Zira na to kłapie zębami (zwłaszcza głaskanie po głowie) jeżeli natomiast obcy człowiek umie się z psem obchodzić – kucnie bokiem, pogłaszcze po boku to jest ok… akceptuje taki dotyk myślałam nad jakimś napisem (‚nie głaskać’) na bandamce lub szelkach juliusa, ale z drugiej strony ludzie wtedy patrzą na takiego psa jak na zabójcę i jak ktoś nie przeczyta i Zira by go wystraszyła lub mocniej zaakcentowała niechęć… to byłaby wielka afera, że pies nie w kagańcu jak… Czytaj więcej »

Heart Chakra
Gość

Ja też jestem zdania, że o psich problemach trzeba pisać. Ja miałam od początku jaja z Ru (pilnowanie zasobów, totalny brak współpracy z człowiekiem, agresja wobec psów, problem z samokontrolą i radzeniem sobie z emocjami). I od początku wszystko sobie rzetelnie spisuję, z czasem widzę postępy i to mi daje motor do dalszego działania. Oprócz tego zauważyłam, że im więcej słownie (głośno!) chwalę i opowiadam mężowi, rodzicom o postępach Ru – tym częściej mam kolejne okazje do pękania z dumy. Takie trochę samosprawdzające się przepowiednie – głęboko wierzę, że jednak samo powtarzanie, że z tym i tym daliśmy sobie radę,… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

Haha, „zażywanie witaminy G” jako sformułowanie bardzo mi się spodobało :)

Niestety, u nas Bonzo nie jadł kup do pewnego wieku i dostawał dużo suszonych żwaczy. Z powodów wiecznych problemów z żołądkiem gastrolog kazał odstawić wszystkie przysmaki i zostawić tylko karmę weterynaryjną. Cóż, lekarz nam wtedy nie pomógł (dopiero BARF wprowadził pozytywne zmiany gastro, ale to już inna historia), ale od tego czasu Bonzo zaczął wcinać witaminę G, aż miło. I to mimo tego, że teraz dostaje regularnie świeże żwacze. Well…

pancia
Gość
pancia

Bardzo czekałam na ten wpis, cieszę się, że powstał. Jak się okazało nasze psy mają wiele podobnych problemów. Nasza sznaucerka (również ze schroniska – tam też dopatruję się powodów fobii) panicznie boi się facetów w uniformach i reaguje agresywnym szczekaniem. Spróbuję Twoich sposób i może uda nam się jakoś to opanować. Z kolei drugi piesek, mały kundelek, z upodobaniem tarza się w ludzkim gównie… To jest po prostu szczyt okropieństwa. Wcześniej mieszkaliśmy na dużym osiedlu w Gdańsku, gdzie prawie pod każdym krzakiem leżało gówno menela… Niestety przez to przestaliśmy spuszczać psy ze smyczy. Zdażył się równiez incydent nad jeziorem, gdzie… Czytaj więcej »

Wymarzony Pies
Gość
Wymarzony Pies

My mamy dla odmiany problem z nadmierną ekscytacją na widok psów, ludzi i dzieci. Lexi próbuje całemu światu okazywać swoją miłość, każdego człowieka na ulicy chciałaby wylizać po twarzy, to samo z dziećmi (które zazwyczaj boją się na widok ciągnącego w ich stronę psa). Najgorzej jest jednak z psami. Kiedy tylko na horyzoncie pojawi się jakiś pies od razu zaczyna się ciągnięcie. Lexi sunie prosto na potencjalnego kompana do zabawy. Zdarza się, że jeśli z jakichś powodów nie może podejść do psa (zawsze pytam właściciela o zgodę i obserwuję reakcję psa, jeśli się boi lub jest niepewny podchodzę kawałek i… Czytaj więcej »

pancia
Gość
pancia

Mam to samo z moim małym kundelkiem. Czasem mi go aż szkoda na tych spacerach, bo najchętniej skumplowałby się ze wszystkimi psami, a nie zawsze jest to możliwe. Też próbuję komend siad, łapa itp, ale nie zawsze to skutkuje.

Kasia_Cookie
Gość

Mamy bardzo podobne problemy z Cookim, z wyjątkiem jedzenia odchodów. Na całe szczęście jedyne które chciałby zjeść, to jego własne (samosprzątający się pies ;)), a z tymi jestem zaprzyjaźniona bardziej niż ze swoimi, więc w sumie… ;)
Śmieszą mnie te szyfrowane wiadomości, też używamy podobnych np. „czy pies był na przechadzce” żeby nie używać słowa „spacer” ;)

Agnieszka
Gość

Z opisanych przez Ciebie problemów najlepiej znany jest mi ten z domofonem. Pożyczysz mi Millę abym mogła ją na pokaz nagradzać za prawidłowe zachowanie? ;) Dorzuciłabym do tego szczekanie na dosłownie KAŻDY szmer na korytarzu, bez względu na to czy jest środek dnia czy nocy. Problem nasila się kiedy jesteśmy w domu tylko we dwie, Luna ma silną potrzebę „bronienia” właśnie mnie, przy panu jest spokojniejsza. Znam też problem z niechęcią do obcych, ale tu rozumiem psa i szczerze mówiąc nic z tym nie robię… Ludzi, którzy ciągle chcą ją głaskać też rozumiem, w końcu to „mały słodki piesek”, aż… Czytaj więcej »

Anna Kobylarz
Gość
Anna Kobylarz

Moja Tajga tez szczeka na domofon i na szmery na klatce. „Broni” mnie czesto przed innymi ludzmi i psami, ale tylko ujadaniem, nigdy nie pokazuje zabkow

Aleksandra Mala Przebierała
Gość
Aleksandra Mala Przebierała

Ha! Gównojadki jaki mi dobrze to znane!:) Isa potrafi wcinać taką kupę z uśmiechem na mordce! Na smyczy jest to do opanowania, odciągam, zajmuje czym innym, smakołyk,patyk,piłka. Ale gdy spuszczona ze smyczy poczuje coś „smacznego” na swej drodze jest nie do odwołania, ba! Nawet nie chce do mnie podjeść bo wie że będę jeczyć jej nad uchem, nie dobry pies i coś żeś żarła! Ale nigdy nie odejdzie dalej niż 10 kroków dalej.. Na pewno pomagają żwacze wołowe ! Ale trzeba je podawać systematycznie! 2 problem (na szczęście już rozwiązany ) Jak się przeprowadziliśmy do bloku, Isa panicznie bała się… Czytaj więcej »

Ola Btk
Gość

Świetny post :) Jedzenie qp… No tak, znam to doskonale. Próbowałam podawać żwacze, drożdże, tabletki i jakieś cuda na kiju i co? No i nic, jak przysmak był atrakcyjny dla Habsterskiego, tak jest nadal. Najgorsze jest to, jak przybiega do mnie po konsumpcji owego rarytasu z uśmiechem na pysku, dysząc i patrzy na mnie z miną „ale super, czad, bawmy się dalej!” Chłopak ewidentnie nie może zrozumieć, dlaczego nie podzielam jego entuzjazmu.

Zosia Kwiatkowska
Gość

U nas to samo. Nawet świeże żwacze nie pomogły, już się z tym pogodziłam właściwie. A weź jeszcze rób potem gimnastykę, żeby nagrodzić psa smaczkiem, kiedy jest po konsumpcji – ja mu rzucam przysmaki albo szybko zabieram rękę żeby mnie tym gie z paszczy nie dotknął. Fujka :D

Aga
Gość
Aga

Moja Szisza jest strasznie agresywna na smyczy. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Spuszczona luzem, biega z psami bez większych problemów, (choć często ma zjeżoną sierść), niestety na smyczy rzuca się na 90% psów. Czasem również na ludzi z naszej klatki, wręcz ma na nich uczulenie :(

Ania
Gość
Ania

może zacznij z nią chodzić na dłuższej lince treningowej? Zira też reaguje agresywnie na smyczy, jak jej zwiększamy swobodę może się spokojnie zachowywać. Przestrzeń jest ważna dla psów, one wysyłają sobie sygnały uspokajające, obiegają się łukiem, wąchają, odwracają wzrok – my często tego nawet nie zauważamy. Kiedy Zira jest na smyczy to nie może wykonać tych ruchów i startuje agresywnie do ‚przeciwnika’. Teraz ćwiczymy skupianie uwagi. Polega to na przejęciu kontroli nad sytuacją: widzimy innego psa – komenda lub imię – skupiamy wzrok psa- smakołyk-imie-smakołyk- ładnie to brzmi w teorii w praktyce natomiast na początku aby skupić psa na sobie… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

U nas też linka zadziałała genialnie! Okazało się, że jak Bonzo ma możliwość przejścia na drugą stronę chodnika/trawnika, to wybiera tą drogę z własnej woli, zamiast iść na zderzenie czołowe i furkotanie do innego psa.

Karolina Ancerowicz
Gość
Karolina Ancerowicz

zwalczylismy juz pomysly w stylu „o pies! podbiegnę go ugryźć i obszczekać” ale kiedy obcy pies podchodzi za blisko nie CSując to jest pewne jak amen w pacierzu że ruszy z zębami … :/

Zosia Kwiatkowska
Gość

No, ale jak pies nie wysyła CSów i jeszcze idzie na wprost to sam sobie winien swojego buractwa :D Z powodu braku CSów Bonzo nie znosi labradorów i goldenów, to chyba najbardziej bezczelne (nie CSujące) psy, jakie spotkamy i najczęściej przez nas odganiane.

Pancia Buły
Gość
Pancia Buły

Wypisz wymaluj :) cała Buła. możemy podać sobie rękę. Tylko nasza Bula jak Bonzo za młodu, nadal dzieci to coś do odgonienia, ludzie wchodzący do nas, tylko jak ktoś z psem to może wejść, rowerzyści, biegacze, kijkarze to coś od odpędzenia ujadaniem strasznym, ksiądz wszedł do nas i wyszedł (i dobrze :P) Praca z Buła to mój drugi etat poza pracą etatową, dziećmi i mężem. Pociesza mnie fakt ze nie jestem sama w tej walce. nie raz patrzę na nią jak śpi spokojnie i chrapie, co w tej głowie siedzi. taki kochany pies, serce na dłoni a w głowie bałagan… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

Ah, doskonale wiem o czym mówisz. Choć przyznam szczerze, że takie oddanie pracy nad psem z problemami to wciąż rzadkość – w końcu mnóstwo psów adoptowanych ze schronu wraca tam tydzień później, kiedy choćby najmniejsza rzecz w zachowaniu pójdzie nie tak. Dlatego na wszelki wypadek wolę polecać adopcję psów schroniskowych, ale przebywających w domach tymczasowych. No, ale to już zupełnie inny temat.
Buła jest jedna i już się nigdy taka cudowna Buła nie powtórzy, dlatego dużo uścisków dla panienki :)

Ania
Gość
Ania

Moja adoptowana Zira (husky) też ma wiele ‚demonów’, które próbujemy pokonać. 1. Nie lubi obcych ludzi, jak ktoś wyciąga do niej rękę to odsuwa się, a głaskanie po głowie kończy się kłapaniem zębami…. A ludzie są bardzo głupi i natarczywi i często głaszczą obcego psa! Czasami ciężko w porę zareagować, bo w tłumie ktoś się przewinie i wyciąga rękę… 2. Tarzanie się w smrodzie – rozkładające się ptactwo, zając czy końska kupa …. tak… kąpiel konieczna! 3. Problemy z innymi psiakami – bez smyczy toleruje praktycznie każdego przyjaznego psa, lubi sobie z nimi pobiegać, natomiast mijanie na smyczy zazwyczaj kończyło… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

Cześć Aniu, dzięki za komentarz. My też walczymy o spokój w knajpie – kiedy w lato usiedliśmy w ogródku kampinoskiej knajpy i obsługiwała nas pani, która bała się psów, Bonzo to wyczuł i też starał się ją odgonić. Eh, trochę wstyd i przyjemność z posiłku odchodzi w siną dal, bo muszę przecież filować na psa. Ale widzę, że ćwiczenia przynoszą skutek – byliśmy w lutym w pubie Lolek i obyło się bez żadnej wtopy, sukces :D A pojedynczy pan spacerujący łąką też został przez nas obszczekany niemiłosiernie 2 lata temu – obecnie Bonzo stracił zainteresowanie takimi pojedynczymi osobami i o… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

No właśnie :) mam taką nadzieję, że z czasem oswoi się z nowymi sytuacjami.
Z nami jest dopiero 3,5 miesiąca.
Przez pierwsze dwa lata swojego życia mieszkała w bloku i nie wiem do końca na jakie sytuacje wystawiali ją poprzedni właściciele bo próba dowiedzenia się czegokolwiek zakończyła się bez odpowiedzi…

mizzparadize
Gość
mizzparadize

takie wpisy bardzo potrzebne! po 1 dużo wskazówek i nadziei, że zmiany są możliwe po 2 uświadomiłam sobie, że długą drogę mam już za sobą – opanowaliśmy chodzenie na smyczy (wcale nie oczywiste dla podrzutka ze śmietnika), wizyty w mieście, jazdę samochodem (choć jeszcze nie autobusem), paniczny strach przed psami (jest minimalny), przychodzenie na komendę… z twoich problemów nie dotyczy mnie tylko gie – ekscytacja pukaniem do drzwi (lub jakimkolwiek innym) jest straszna, wizyty obcych to seans szczekania. W porównaniu do teriera, którego mam od maleńkości i który był socjalizowany od początku, który kocha wszystkich i tylko emocje bywają trudne… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

Dzięki za zabranie głosu – super, że napisałaś o Waszej pracy: fakt, że od 8 lat trenujesz z Tosią, ale troszkę Wam brakuje jeszcze do ideału, podczas gdy terrier jest ogarniętym psiakiem jest dla mnie bardzo ważny. Znowu potwierdza się – nie każdego psa da się wypracować na 100% w krótkim czasie.

Po Twoim komentarzu zdałam sobie sprawę, że my też opanowaliśmy (dzięki ciężkiej pracy przecież) choćby nieciągnięcie na spacerach, co teraz wydaje się takie naturalne, że nawet o tym nie napisałam :)

Trendzseterem
Gość

Faktycznie, mało blogerów pisze o problemach ze swoimi psami i mając zwierza, który daleki jest od ideału można wpaść w depreseję, czytając psie blogi, bo co tekst to nowa sztuczka, komenda, zawody. Z drugiej strony, trzeba brać pod uwagę, że w blogosferze przeważają kupowane do sportu BC, a „zwykłe” psy, czy nawet psy spoza pierwszej grupy FCI są w zdecydowanej mniejszości. Pamiętam, że kiedy opublikowałam dwuczęściowy tekst, dotyczący problemu chodzenia na luźnej smyczy nagle okazało się, że nie tylko ja się z nim zmagam – zaskakująco wiele osób przyznało się, że ich psy ciągną na smyczy, budząc ich frustrację na… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

I dlatego, że mało osób o tym pisze, to jest super, że tak dokładnie opisywałaś walkę o luźną smycz. Ha! Doskonale pamiętam tamte wpisy. Coś mi mówi, że w ogóle większość psów ciągnie na spacerach, to jest chyba najpopularniejszy problem.
Hm. Kurczę, ja chyba nie czytam tych blogów ze sportowymi BC, a mimo to widzę zewsząd cudne sztuczki i wspaniałe zachowania.

Eeeej, jaki fajny filmik! Ominęło mnie to, że macie kanał na yt, zaraz zasubskrybuję. Ależ T. pięknie wygląda podczas tego obi – taka skupiona, ale wdzięczna jak zwykle :) Gratuluję sukcesu i owocnej, ciężkiej pracy!

Aleksandra Urban
Gość

Miło i ciekawo się czytało :) Świetne zdjęcia! U nas największym problemem jest brak porozumienia Zuzia – reszta psiego świata. Nie znam jej przeszłości, ale jednego jestem prawie pewna – zerowa socjalizacja z psami. Może została szybko odłączona od rodzeństwa? W każdym razie ona po prostu nie umie, nie umie z nimi rozmawiać. Już ją trochę znam i jak patrzę na sygnały które wysyła, niektóre są dość sprzeczne. Oczywiście dochodzi do tego lęk przekształcony w agresję, ale pracujemy nad tym. Sunia nie tyle zżera kupy, co się w nich z lubością tarza, ale tego to już jej raczej nie oduczę… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

Haha, zawsze się zastanawiam co gorsze – jedzenie kup, czy tarzanie się w nich :) Ej, to też sobie nieźle poradziłyście ze strachami Zuzi po adopcji – jeśli przestała reagować strachem a osoby pokroju dziadka to to jest mega sukces! Gratuluję :)

Ola
Gość
Ola

Jak adoptowalam Nera tez myslalam ze duzo wiem o psach, no bo przeciez cale zycie spędzilam z psami, ale nic nie wiedziałam! Nero na początku był obojętny, w ogole nie słuchał i był agresywny w stosunku do wszysykich psów, pozabijałby wszystkie. Długie miesiące zajelo pozbycie sie agresji, potem powoli uczylam go posłuszeństwa i innych rzeczy no i udało sie, ale nie ma lekko czasami włącza mu się opcja niesluchania wiec caly czas musimy nad tym pracować. Nero boi sie wody, a raczej boi sie pływac, stracić grunt pod nogami, jestem pewna że gdyby tylko sie przekonał to pokochałby pływanie, Nero… Czytaj więcej »

Zosia Kwiatkowska
Gość

Widzę, że podobne mamy przeżycia :) Jak zaczynałam puszczać Bonza luzem do innych psów to mieliśmy opanowane w stopniu wystarczającym posłuszeństwo, byliśmy po kastracji, zmianie diety i z kagańcem na pysku. No, ale się udało!
O, to u nas Bonzo też nie przepada za brakiem gruntu pod łapami. Najlepsze miejsce do zamoczenia się to tam, gdzie jest piach i równe dno, także wiem o co chodzi :) Przekonał się do taplania się w wodzie, a nawet czasem przepłynięcia, kiedy spędzaliśmy często czas (spacery) nad wodą, a z nieba lał się żar. Trzymam kciuki za nowe doświadczenia w życiu Nero :)

Agata
Gość
Agata

Przekichane :) Tzn… zawsze mogło być gorzej, ale najważniejsze, że pracujecie nad problemami. Doskonale wiem, jak to jest, gdy pies nie przepada za obcymi, atakuje, bądź serdecznie nienawidzi innych psów. Jednak, grunt to chęć „naprawy” psa ;)

Część z wyżej opisanych problemów przerabiam z psami u rodziców, na szczęście największą zmorą mojego rudego szczęścia jest tylko klaustrofobia ;)

julia
Gość
julia

Mam sukę z ulicy, która musiała być bita, bo na to wskazywało jej zachowanie. Od pięciu lat próbuję zapanować nad jej agresją lękową. Atakuje tylko, gdy człowiek wyciąga do niej rękę, przed tym się kuli i widać, że nie chce, no ale cóż. Nie jest w stanie zaakceptować od razu każdego. Na Schejrę najlepszym sposobem jest obce miejsce i luźno biegająca ona, człowiek rozmawiający ze mną, wtedy potrafi podbiec i skakać na mnie bądź drugą obcą osobę mimo wszystko domagając się od niej pieszczot. Jeśli tak się dzieje psa mam skradzionego. Drugim sposobem jaki odkryłam niedawno jest podniecenie jej słowami… Czytaj więcej »

Azbest
Gość
Azbest

To i ja się podzielę progresem. :) Moja sucz również pochodzi ze schroniska. Nie wiadomo ile tam wysiedziała i gdzie była wcześniej, ale wyszła z niego bo została pogryziona. Trafiła do świetnego DT, a po dwóch tygodniach do mnie. Bała się wychodzić z domu. Bała się schodów. Bała się ludzi (a zwłaszcza starszych i grubych). Bała się hałasów, fontann, dzieci, psów, piłek, kijów, strzałów, burzy, samochodów i rzeczy nowych (nawet nowe żarło na początku zawsze jest be, bo nowe). A na każde pociągnięcie smyczą reagowała zesztywnieniem, gwałtownym oporem i wycofywaniem się w każdym możliwym kierunku, który nie jest tym, który… Czytaj więcej »

DZIABONG Cleo
Gość

Bardzo ciekawy i potrzebny wpis. Zainspirowana napisałam na swoim blogu jakie problemy ma mój pies. Część problemów się nakłada a dokładnie lękliwość. Pozdrawiam.

http://dziabongowo.blogspot.com/2015/05/bo-nikt-nie-jest-idealny-problemy.html

gosia
Gość
gosia

Witam kochani! Mam Problem z moją suczką Abi od początku kiedy jest z nami ma cale podwórko do dyspozycji. Od małego zaczął się problem po wyjściu z domu lub wejściu na podwórko Abi rzuca się na wszystkich ja tłumaczę to że robi to z radości ale staje się to uciążliwe brudzi ubrania wyrywa torebki i rzuca się na plecy, każdy nasz gość boi się Abi. Po jakimś czasie przebywania na działce pies się uspokaja ale następnego dnia sytuacja się powtarza. Próbowaliśmy już różnych sposobów wygłaskania ja przed wyjściem rzucania jej smakołyków na zajęcie się ale nic nie pomaga. Abi jest… Czytaj więcej »

Zosia od pieswwarszawie.pl
Gość

Hm, a jak często Abi wychodzi na spacery? Jakie zna komendy?

trackback

[…] problemach behawioralnych Bonza pisałam już we wpisie A jaki Ty masz problem z psem? Przypadek Bonza. Tym razem pod lupę wezmę kwestię wpuszczania obcych […]