Konkursy

Dlaczego chcesz przeczytać tę książkę?

Konkurs z książką w tle dobiegł końca. Przysłaliście łącznie 17 odpowiedzi – wybranie tylko 3 osób to nie lada orzech do zgryzienia. Wiele było wahań, bo chciałoby się dać nagrody wielu. Ale każde z nas wybrało jedną osobę. AND THE WINNERS ARE…

Dla przypomnienia: konkurs trwał przez 7 dni, nagrodą były 3 książki Pies też Człowiek? przewidziane dla trzech zwycięzców. Pytanie konkursowe brzmiało „Dlaczego chcesz przeczytać tę książkę?”. W jury zasiedli – Justyna Włodarczyk i Michał Pręgowski, redaktorzy powyższej książki, oraz Zosia Kwiatkowska, blogerka.

 

 

justyna_okr

Justyna Włodarczyk nagradza odpowiedź Patrycji Dąbrowskiej

Dlaczego chcę przeczytać tę książkę?

hmm…muszę chyba zacząć od tego, że kocham mojego małego sznaucerowatego ciapciaka : ) a mój mąż ciągle mi powtarza, że wolę się przytulać do psiaka niż do niego : D mniejsza o fakt czy kocham bardziej Hala czy męża : D ponieważ NIC nie umniejszy roli tego małego stworzenia w życiu naszym i naszych bliskich : )

Jestem bardzo ciekawa co autorzy piszą na temat relacji pies-człowiek we współczesnej Polsce, bo mam wrażenie że relacje te ewoluują w pozytywnym znaczeniu. Ludzie są bardziej świadomi dzięki różnego rodzaju kampaniom, coraz więcej ludzi adoptuje zwierzęta ze schronisk zamiast kupować od pseudohodowców, sterylizują je, czipują…ludzie wspierają schroniska nie tylko finansowo, ale i fizycznie pomagając poprzez wolontariat. Można nawet uczestniczyć w różnego rodzaju akcjach np. „Zerwijmy łańcuchy” i uświadamiać ludzi.

Mamy również świadomość, że nie wszędzie w Polsce jest tak kolorowo. Niektóre relacje pies- człowiek nie są takie bajeczne…znamy oczywiście te historie, w których giną zwierzęta właśnie przez nas- przez ludzi. I nie mówię tu tylko o tej śmierci fizycznej, wywołanej przez różnorakiego rodzaju tortury, których nie jestem sobie w stanie nawet wyobrazić, ale również o śmierci psychicznej, która najczęściej wywołana jest uWIĘZIENIEM psa na łańcuchu koło budy…to na tyle przykre, że przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl: im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta…

Mogę tylko dodać, że książkę nie tylko przeczytam ja, mój mąż, czy Hal zerkający co i rusz przez nasze ramię, ale również nasza rodzina oraz przyjaciele. Książka w naszych rękach byłabym przechodnią „Biblią” ;)

michal_okrMichał Pręgowski nagradza odpowiedź Dominiki S.

Pojawienie się psa to chyba najlepsze, co mi się w życiu przytrafiło. Utwierdzam się w tym przekonaniu za każdym razem, gdy potykam się o wielkie, rude cielsko rozciągnięte na dywanie lub mam okazję spojrzeć w te piękne, wiecznie smutne oczy i odczuwam po prostu czystą, niczym nieskrępowaną radość. Coś wspaniałego. Szkoda tylko, że szczęście i euforia znikają, kiedy tylko przekraczam próg mieszkania. Nie, nie mówię, że moja miłość do psa ogranicza się jedynie do własnych czterech kątów – ta bowiem jest bezwarunkowa, nie zna czasu ani przestrzeni. Sęk w tym, że wychodząc z domu muszę schować ją głęboko do kieszeni i zupełnie o niej zapomnieć, aby móc stawić czoła fali całkowitego niezrozumienia, a czasem nawet nienawiści.

W windzie: “Ale ja nie lubię jeździć z psami, bo one dotykają tymi swoimi obrzydliwymi mokrymi nosami” mówi do mnie starsza kobieta w połowie drogi (!), kiedy zjeżdżamy na parter z piątego piętra. Czy tak trudno, widząc psa, gdy otwierają się drzwi windy powiedzieć “Przepraszam, czy mogłaby pani poczekać na następną?”.
W tramwaju: “Cholera jasna z tymi psami! Cholera jasna z tymi psami!” krzyczy tuż za mną obładowana zakupami emerytka, której przed chwilą ustąpiłam miejsca, a mój pies nawet się na nią nie spojrzał. To się nazywa wdzięczność.
Na osiedlowym skwerze: “Popatrz, Ty się tu bawisz, a kundel sra…” babcia, maszerująca chodnikiem w towarzystwie kilkuletniej dziewczynki, najpewniej swojej wnuczki. Kompletnie ignoruje przy tm fakt, że stoję nad psem z woreczkiem, przygotowana do rozpoczęcia akcji “sprzątanie”.

Mam 160 centymetrów wzrostu, ważę 50 kilogramów, noszę okulary, staram się uśmiechać, mówić “dzień dobry”, “proszę”, “przepraszam” i “dziękuję”. Najwyraźniej jednak mimo to budzę w obywatelach naszego pięknego miasta agresję, gdy tylko pojawiam się na ulicy w towarzystwie mojego rudego szczęścia. Chcę przeczytać tę książkę, bo liczę na to, że lektura przyniesie mi nadzieję na normalność i na spacery w miłej atmosferze, że pokaże mi, iż gdzieś daleko istnieje miasto, w którym ludzie i psy żyją w harmonii i pokoju, że pomoże nauczyć się, jak radzić sobie z tego rodzaju sytuacjami. A co – masz teraz pewnie ochotę zapytać, Drogi Jurorze – jeżeli okaże się, że tak nie jest? Że te problemy są powszechne? Że nie da się im zaradzić? Przynajmniej dowiem sie, że nie stoję sama na placu boju. To również jest w pewien sposób pocieszające.

zosia_okrZosia Kwiatkowska nagradza odpowiedź Joanny Ruta Baranowskiej

Mój pies nie człowiek, mój pies to pies. Robię wszystko, co w mojej mocy, żeby go nie antropomorfizować, tylko być dla niego po prostu opiekunką i przewodniczką. To istota, która czasami chce poznawać świat i wtedy można (i trzeba z wielu względów) mu towarzyszyć, a czasami zwinąć się w kłębek albo rozciągnąć na podłodze i spać albo przeżywać po swojemu.

Jestem jednak przekonana, że w najbliższej przyszłości prawa zwierząt ostatecznie zabezpieczą szacunek między gatunkami. Psy w końcu odzyskają swoją jednostkowość i zaczną być powszechnie postrzegane jako towarzysze życia – czyli tak, jak wtedy, kiedy człowiek postanowił udomowić psy i wziął tym samym na siebie odpowiedzialność za ich funkcjonowanie w społeczeństwie i dobrostan.

A ja bym chciała być do tego dobrze przygotowana, dlatego lektura „Pies tez człowiek” jest nieodzowna!

Gratulacje!

Zwyciężczynie proszę o przesłanie adresów korespondencyjnych na maila/facebooka/gdziekolwiek. Możliwy odbiór osobisty!

Previous Post Next Post

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply Trendzseterem 18 października 2014 at 19:10

    Ojej, ale super!

  • Leave a Reply