Międzygatunkowa rodzina
Dogstory Życie z psem

Cytaty z psiarzy #2

Siedzimy w mieszkaniu u rozmówcy, jego pies jest rozłożony obok moich nóg, cicho pochrapuje. Rozmawiamy o tym w jaki sposób pies wpłynął na jego życie.


O co chodzi?

Piszę pracę na temat relacji między ludźmi i ich psami, w ramach badań przeprowadzam wywiady. Rozmawiam w cztery oczy przy kawie z psimi blogerami mieszkającymi w Warszawie (joł!). Wszyscy mówią niesamowite rzeczy, z których wyłuskuję perełki i dzielę się nimi z Wami.


10707075_719197464823438_2122477861_n

(X, mężczyzna, 29 l., ZK – Zofia Kwiatkowska, Pies – imię psa zmienione przez badaczkę, Ulica – nazwy ulic zmienione przez badaczkę)

ZK: A mówisz, że był wybrany do stylu życia, czyli jaki był Wasz styl życia? Jakiego psa chcieliście?

X: Takiego raczej energicznego. Raz, że chęć ruszenia się z kanapy. Motywacja typu „Wyjdź na dwór, będziesz zdrowszy, schudniesz” niezbyt działała. Więc motywacja wyższa czyli „Wyjdź, albo pies ci naszcza na podłogę” była sensowniejsza w tym przypadku:). No i tak zaczęło  to trochę wychodzić, że zaczynam jeździć z nim gdzieś, czy przechadzać się, tak po prostu.

ZK: Aha. Czyli pies wpłynął trochę na twój styl życia obecny?

X: Jak najbardziej.


To taka niesamowita satysfakcja – udało mi się zwrócić uwagę psa na siebie!


ZK: A co się zmieniło jeszcze poza tym, że częściej wychodzisz? 

X: Zwiększyła się na pewno moja pewność siebie przez pracę z psem chociażby. Czy to przez pracę, czy pójście na szkolenie, gdzie zauważyłem, zostałem nauczony „obsługi psa” i zobaczyłem faktycznie podczas treningów efekty. I to mi dodało pewności, że można różne rzeczy zrobić, że da się.

ZK: Że jak chcę to mogę, potrafię?

X: Tak. Do tego stopnia, że zastanawiam się, za czas jakiś nad pójściem na szkolenie na trenera psiego. Bo są momenty, że wychodziłem z psem i… do Ulicy mam 100 metrów, może 200. I ten ciąg pokonywałem w ciągu 30 – 40 minut, nie zauważając tego nawet, bo ciągle pracowałem z psem. Ćwiczyłem chodzenie na luźnej smyczy, czy siadanie, czy inne komendy ciągle go sobą interesując. Po czym spędzałem kolejną godzinę na bunkrach dalej z nim trenując, gdzie psy niedaleko biegały, a ja uczyłem go skupiać się na sobie. Nagle się okazało, że tak jak wcześniej gdzieś szliśmy i on wyrywał cały czas do psów i nic – cmokanie, żadne dziwne dźwięki nic nie dawały, tak tu właśnie udało się znaleźć na niego sposób. To taka niesamowita satysfakcja – udało mi się zwrócić uwagę psa na siebie!

 

To drugi wpis z cyklu Cytaty z Psiarzy, pierwszy znajdziesz TU.

You Might Also Like...

6 komentarzy

  • Reply
    Trendzseterem
    3 listopada 2014 at 18:52

    Gdyby nie to, że wiem, że tego nie powiedziałam, to powiedziałabym, że ja to powiedziałam. :P To niesamowite, zwrócić na siebie uwagę psa – zgadzam się w 110%!

    • Reply
      Pies w Warszawie
      4 listopada 2014 at 07:29

      Ja też :D Dla mnie to jest super nagroda za własną pracę włożoną w naszą relację :)

      • Reply
        Patryk Słupikowski
        4 listopada 2014 at 09:44

        Mój szczeniak to taka niedelikatne bestia. Uczy się pięknie, człowiek się cieszy. Satysfakcja ogromna, więź zacieśniona, zaufanie i w ogóle.
        Rano jednak taki psiak wpada do łóżka i wita siarczystym strzałem łapą z miną ”ej ty! wstawaj bo tak mi się podoba” ;)

  • Reply
    Patryk Słupikowski
    4 listopada 2014 at 07:12

    W sumie chyba każdy, kto aktywnie ćwiczy z psem ma podobnie. Dla mnie w ogóle szałem jest, że ja mówię do psa, a on to rozumie i wykonuje. Często zatrzymuję się, żeby to przemyśleć, bo to w sumie właśnie niesamowite jest. Nie to, że pies siada. Nie to, że leży. Tylko to, że robi te czynności bo rozumie polecenie.

    • Reply
      Pies w Warszawie
      4 listopada 2014 at 07:31

      Zgadzam się totalnie. I zabawne jest, że w drugą stronę to też działa – jak Milla zaczyna pojękiwać przewieszona przez sofę, zerkając raz na mnie, raz na przestrzeń za sofą to wiem że coś jej tam wpadło i woła na ratunek :)

      • Reply
        Patryk Słupikowski
        4 listopada 2014 at 09:43

        Albo kompletny nieogar – sunia kocha się bawić piłką, ale jest strasznie leniwa. Czasami gryzie i niechcący odepchnie zabawkę, co wtedy robi? Podniesie piłkę i pobawi się dalej? W życiu! Będzie tak leżeć i szczekać raz na zabawkę, raz na mnie, aż ktoś wymięknie. Albo piłka wróci sama, albo ja jej przyniosę ;)
        Damn, zawsze przegrywam walkę cierpliwości z piłką.

Leave a Reply