0
Konkursy

Konkurs fotograficzny z Maxi Zoo – „Gdzie ja, tam pies”

Impreza na bogato: fantastyczne nagrody dla aż 10 uczestników.

Zanim opowiem o konkursie, szepnę Wam na uszko kilka słów skąd mój entuzjazm. Otóż niedawno odwiedziliśmy sklep niemieckiej sieci Maxi Zoo. Osobiście jestem pod wrażeniem filozofii tej marki, podobnie jak wielu z Was, patrząc po fejsie:

A teraz taka reklama pół żartem/pół serio. Niedawno odwiedziliśmy sklep Maxi Zoo Polska. Sklep, w którym świadomie nie…

Posted by Pies w Warszawie on 1 lipca 2015

 To, co szalenie mi się podoba to fakt, że świadomie nie sprzedają zwierząt. Nie ma kolczatek ani obroży z raniącymi kolcami. Przyprowadzenie psa do sklepu jest nagradzane (stempelki, zniżka, smaczki i inne – w zależności od aktualnej promocji).

11725249_851153708311728_260871685_o

Milla opanowana niczym mistrz Yoda. Chwilę wcześniej zdemolowała dwie półki z psim żarciem, bo się czegoś wystraszyła ^_^’

My odwiedziliśmy sklep na ul. Czarodzieja (no normalnie 3 minuty samochodem od nas, mega blisko!). Przed wejściem stał bar dla psów, w którym Milka uraczyła się wodą i karmą. To, co przyciągnęło mój wzrok to waga dla psów (łoł, nie trzeba jechać do weterynarza, można zważyć psa przy okazji zakupów <3), kosz na dary dla zwierząt w schronisku. Znalazłam też kącik dla dzieci. W sklepie. Zoologicznym. Duuuh :)

Kącik dla dzieci w zoologu, normalka

O produktach dostępnych w sklepie nie będę się rozpisywać – wystarczy powiedzieć, że Maxi Zoo ma wiele marek własnych, w tym akcesoria, zabawki i pokarm, a jak powiedziała pani ekspedientka na temat psiego jedzenia dostępnego w sklepie:

Jedzenie od Niemców jest lepsze, dają więcej mięsa, bo minimum 60% i to jest mięso lepszej jakości.

No i tego właśnie się po Zachodzie spodziewałam, więc jestem happy i jak dla mnie – w to mi graj. Zwłaszcza, że mają pełen zestaw suplementów do BARFa, wreszcie nie będę musiała zamawiać w internetach i płacić za przesyłkę. Podsumowując – jeśli zaglądacie czasem na mojego bloga, to już wiecie, że sklep tego typu brzmi dla mnie jak raj.

Nasza blogerka modowa dobrała ciuszek do kolorystyki sklepu, brawo.

Nasza blogerka modowa dobrała ciuszek do kolorystyki sklepu, brawo.

Dlatego z przyjemnością wszem i wobec informuję:

Panie i Panowie, duet Pies w Warszawie i Maxi Zoo ogłaszają konkurs fotograficzny.

KONKURS (3)

Temat konkursu: Gdzie ja, tam pies

Jeśli zabierasz psa ze sobą pod namiot w góry lub na luksusowe wakacje we Włoszech, jeśli zdarza Wam się robić wspólnie zakupy u zaprzyjaźnionego sprzedawcy, jeśli Twój pies zaliczył opalanie na kadłubie jachtu lub przyjmowanie gości w biurze, jeśli według znajomych stanowicie nierozłączny duet – to jest konkurs dla Ciebie.

Aby wziąć udział w konkursie:

Wyślij zdjęcie obrazujące temat „Gdzie ja, tam pies” na adres zosia@pieswwarszawie.pl wraz z krótkim opisem, w tytule wiadomości napisz „Gdzie ja, tam pies”.

Zdjęcia będą umieszczane w albumie konkursowym na fanpage’u Pies w Warszawie, a najlepsze zostaną opublikowane na blogu.

Czas trwania konkursu: 07.07.2015 – 21.07.2015 23:59

Nagrody:

  1. Bon o wartości 100 zł na zakupy w sklepie Maxi Zoo dla głównego zwycięzcy.
  2. Bon o wartości 20 zł oraz jedna z trzech zabawek AniOne dla każdego z dziewięciu autorów prac wyróżnionych.

Szczegóły konkursu: Regulamin konkursu „Gdzie ja, tam pies”

Maxi Zoo w Polsce: Lista sklepów

Jak widzicie macie dużą szansę na wygraną, serdecznie zapraszam do wzięcia udziału. Skusicie się? :)

Obrazek pobrany z reactiongifs.com

Previous Post Next Post

You Might Also Like

8
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
OliwiaMonRonZosia od pieswwarszawie.plPieskie ŻycieOla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola
Gość

Byłam na Czarodzieja dwa dni temu :-) Kupowałam prezenty na urodziny Maji :-) I zastanawialiśmy się nad tipi dla kotów – czad:-) Maxi zoo ma niestety jedną wadę – ceny , oczywiście oprócz promocji bo wtedy potrafią być niezłe ale to pojedyncze przypadki. Nawet u weterynarza kupuję tańsza karmę czy żwirek dla kota. Ale sklep mi się podoba i lubię go odwiedzać :-)

Zosia od pieswwarszawie.pl
Gość

Wiem o co chodzi, ale powiem szczerze, że ceny w konkurencyjnej sieciówce na K tak mnie powalają od zawsze na kolana, że z dwojga złego wolę zostawiać pieniądze w sklepie z którego filozofią jest mi po drodze :) Ale w sumie to ciekawe – zwykle w dużych sieciach handlowych jest taniej niż w sklepach osiedlowych.

Oliwia
Gość
Oliwia

Właśnie co do osiedlówek, nie rozumiem dlaczego w sklepie na moim osiedlu jest o niebo taniej, pomimo że jest on prywatny. To się zwyczajnie nie kalkuluje (choć może chodzi właśnie o te wszelkie udogodnienia).
Ale ja też wolę zostawić pieniądze w MaxiZoo. Nie ma niczego gorszego niż widok tych biednych zwierząt w mikroskopijnych klatkach i często nawet bez wody (bo pracownikowi „się zapomniało, hihi”!).
Szkoda tylko, że nie mamy polskiego sklepu, kt reprezentowałby taką filozofię, ale cieszę się, że mamy to.
Dodatkowo jako właściciel gryzoni mogę polecić bajeczne klatki, kt w końcu są we właściwych rozmiarach, a nie wielkości mojego transportera :D

Pieskie Życie
Gość

Nie pozostaje nam zatem nic innego jak puścić wodze fantazji i ciekawe zaprezentować konkursowy temat:-)

Zosia od pieswwarszawie.pl
Gość

Taaaaak! :D Zapraszam, zapraszam :)

MonRon
Gość

Maxi Zoo to polska wersja niemieckiego Fressnapfa (w ogóle to się dziwię, że w PL zmienili nazwę) i to naprawdę fajny sklep – mnóstwo gadżetów, przed sklepem zawsze świeża woda, a w sklepie miski z próbkami karm (a przynajmniej w Niemczech). A przede wszystkim ogromny wybór i faktycznie można przymierzyć i sprawdzić czy dany produkt pasuje na naszego psa. Szkoda tylko, że tak daleko od nas ;)

Zosia od pieswwarszawie.pl
Gość

Tak? Tam mają inną nazwę? Szok i niedowierzanie. (poszłam sprawdzić w google’ach i wróciłam) Faktycznie, zdaje się nazwa Maxi Zoo jest produktem eksportowym, generalnie przeznaczonym na rynek europejski, poza granicami Niemiec :D Śmisznie :)

MonRon
Gość

Dla mnie to dopiero był szok, bo człowiek tyle lat chodził do Fressnapfa (się wyjeżdżało do babci na wakacje od małego), a tu nagle musi się przestawić, no i „Maxi Zoo” jako nazwa w ogóle mi nie podchodzi ;) Bo że absolutnie nie pasuje do loga to inna inszość :P