Psie wydarzenia

Psi spacer z audioprzewodnikiem, maj 2012

W słoneczną sobotę 19 maja 2012 zebraliśmy się pod pomnikiem Piłsudskiego przy Hotelu Europejskim.

Był Wojtek z Miksonem, Kasia z Dziewczynką, Ola z Teslą i ja z Bonzem. Było trochę upalniej niż planowaliśmy. Bonzo z Miksonem mieli stosunki poprawne dopóki nie pojawiły się między nimi dziewczyny :)

Najspokojniejsza była chyba Tesla – nic jej nie ruszało: ani psy, ani tłumy ludzi, ani ruch samochodowy. Natomiast największe zamieszanie robił oczywiście Bonzo – temu to wiecznie zabawa w głowie, przepychanki i zapasy.Totalny dzieciak z niego. Niestety z przyzwyczajenia wzięłam smycz flexi zamiast zwykłej. Moje ręce po pewnym czasie pokryły się pęcherzykami – po dwa na każdą rękę :)

Spacer zaczęliśmy pod pomnikiem i przeszliśmy pod Grób Nieznanego Żołnierza, dalej ul. Mazowiecką, Jasną, Dobrą, Szpitalną, i tu byliśmy w połowie drogi, w związku z czym zrobiliśmy sobie przerwę w okolicach ul. Kubusia Puchatka. Napoiliśmy psy i mieliśmy czas na krótkie pogaduszki.

Po wyjściu na ul. Nowy Świat przebiegł nam koło nosa pies usilnie poszukujący swojego właściciela. Duży, czarny, podpalany i cholernie zagubiony wśród tłumu ludzi i samochodów. Ola podejmowała próby złapania go na linkę, przywołania na smaczki, aż w końcu jakiegokolwiek zwrócenia na siebie uwagi, ale niestety psisko było maksymalnie skoncentrowane na odnalezieniu opiekuna. W tym czasie Bonzo był już tak nakręcony na psy i zabawę, że ciągle musiałam go odciągać i w końcu doszłam do wniosku, że jak na pierwszy raz to nam wystarczy – oboje byliśmy wykończeni (tzn. ja na pewno, on właściwie nie wyglądał). Kasia też musiała uciekać do domu więc rozdzieliliśmy się na Nowym Świecie – Ola z Wojtkiem czekali na przyjazd Straży Miejskiej, a my pożegnałyśmy się ciepło i udałyśmy się do metra.

Fajnie było spotkać psiarzy, iść w jedną stronę, pobyć ze sobą i z psami. No i mam kilka zdjęć :)

P.S. Po publikacji tej relacji przeczytałam jeszcze raz co napisałam i muszę sobie pogratulować dyplomatycznego kunsztu. Powyższy opis nie oddaje dynamiki naszego spaceru! A ja przecież jednym uchem słuchałam nagrania, drugim nasłuchiwałam kroków współspacerowiczów, jednym z oczu łypałam na Bonza i doprowadzałam go do porządku, drugim zerkałam na budynki z opisu, podczas gdy rękę miałam przykutą do tego rudego odrzutowca i starałam się przeciwważyć jego ciągnięcie, natomiast druga była w pogotowiu żeby zatrzymać ścieżkę. Co to był za spacer! :D

Wpis ukazał się po raz pierwszy na blogu znajdującym się pod poprzednim adresem.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

5 komentarzy

  • Reply Psie Wędrówki 22 maja 2012 at 05:33

    super spacer.. szkoda że my nie daliśmy rady :(

  • Reply katzebemol 22 maja 2012 at 08:02

    Ciekawy spacer. No i… Bonzo jest bardzo energiczny. ;)
    Pozdrawiam

    • Reply Pies w Warszawie 23 maja 2012 at 16:15

      „energiczny” to bardzo ładne, dyplomatyczne słowo :) dzięki :) może wpadniesz na następny?

  • Reply Aga i Heban 15 lutego 2013 at 21:13

    Dopiero ‚dokopałam’ się do tego wpisu :) fajny pomysł na PSYjemny spacer :D

  • Leave a Reply