Poradnik psiego opiekuna

Victoria Stilwell, moja miłości

Ciepła, ale zasadnicza, cierpliwa, ale wymagająca. Żadnej przemocy, za to pełne zrozumienie.

Victoria Stilwell to Brytyjka, autorka trzech książek (w jęz. polskim ukazała się Ja albo mój pies: czyli jak mieć idealnego psa), prowadzi własny program telewizyjny Ja albo mój pies.

Zaczynała jako osoba wyprowadzająca psy, została wolontariuszką w lokalnym schronisku, pomagała przy adopcjach, sama tworząc dom tymczasowy, brała udział w kolejnych seminariach i szkoleniach, aż w końcu założyła własną szkołę dla opiekunów psów i dostała program na Animal Planet. Self made women!

Trener trenerowi nierówny

Na początku mojej psiej drogi trafiłam równocześnie na dwa programy telewizyjne – Zaklinacz psów z Cezarem Millanem i Ja albo mój pies z Victorią Stilwell. Brutalne metody Millana wywietrzały z mojej głowy i przeminęły z wiatrem, Victoria została jako autorytet do którego stale wracam.

Victoria w swojej pracy posługuje się pozytywnymi metodami szkolenia, co nie znaczy, że promuje wyłącznie wychowanie bezstresowe pozbawione stawiania psu granic. Uczy jak powiedzieć psu „nie”, odwraca uwagę, stosuje zachowania zastępcze – aby uzyskać oczekiwane zachowanie nie potrzebuje używać żadnego szarpania, syczenia, dławienia.

Bawi i uczy

Jestem osobą, która nie wstydzi się czytania poradników i oglądania programów edukacyjnych, które mogą wprowadzić pozytywną zmianę w życiu. Dlatego wprost uwielbiam oglądać odcinki Ja albo mój pies, bo nie tylko uczę się obserwowania psich zachowań i mechanizmów nauki, ale do tego świetnie się bawię. Kocham podglądać życie innych ludzi i to jak sobie (nie) radzą z psiakami. Do dziś świetnie doskonale pamiętam odcinek o rodzinie małżeństwo z dwójką labradorów i nastoletnim synem – oni byli niesamowici. Wyprowadzenie ich dwóch psów polegało na podjechaniu samochodem na koniec ulicy, gdzie szczęśliwie mieściło się pole ogrodzone płotem pod napięciem. Każde z nich łapało za krótkofalówkę, syn obejmował pozycję przy najdalej wysuniętej (zamkniętej) bramie i na hasło puszczali psy ze smyczy. Przez walkie-talkie informowali się o zbliżającym się niebezpieczeństwie w postaci przechodzącego w pobliżu psa. Istne szaleństwo! Na końcu artykułu umieściłam link do tego odcinka, możecie zobaczyć to na własne oczy.

Trochę śmieszno, trochę straszno

No dobra, my tu się śmiejemy, a tymczasem brak kontroli i porozumienia z własnym psem to według mnie jedna z najbardziej trudnych, przykrych i uciążliwych doświadczeń w życiu. Głównym źródłem problemów osób, które zgłaszają się do programu zwykle jest fakt, że pies:

– jest traktowany jak dziecko, rozpieszczany
– nie zna granic, niczego się od niego nie wymaga
– i jego potrzeby są stawiane wyżej niż potrzeby partnera/małżonka
– nie zna nawet podstawowych komend
– ma za mało ruchu

Mnóstwo, mnóstwo ludzi, zwłaszcza w edycjach realizowanych w USA, gdzie każdy ma ogródek, nie wyprowadza psa regularnie na spacer. Nie potrafią chodzić na smyczy, przez co właściciele unikają spacerów, co zaognia problem, bo pies jest niedostymulowany, a poza domem staje się hiper-podekscytowany. Małe psy są przebierane w ciuszki i noszone na rękach, chodzą po stole, są karmione widelcem, załatwiają się w domu. Często się zdarza, że pies nie wpuszcza małżonka na łóżko, a osoba której psiak broni nie reaguje, tylko się śmieje, że z psa jest „taki obrońca”. To wszystko brzmi nieco zaskakująco i być może zadajecie sobie pytanie – „Jak ktoś mógł dopuścić do takiej sytuacji?”. Zapewniam Was, że pani Jadzia z czwartego piętra, ta co chodzi ze swoim jorkiem wiecznie bez smyczy popełnia przynajmniej połowę z wyżej wymienionych błędów. I nie ma w tym nic dziwnego. Ludzie nie wiedzą jak wychować własne dziecko, to co dopiero osobę z innego gatunku?

Zrób to sam

Świetne jest to, że na podstawie porad i wskazówek przekazanych opiekunom psów, samemu można łyknąć trochę wiedzy. To Victoria upewniła mnie, że do nauki chodzenia na smyczy nie potrzebna jest kolczatka, ani dławik, a jasne zasady, których muszę się trzymać. Na forach kynologicznych jest bardzo chwalona za wyjątkową mowę ciała:

Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, jaką ona ma wspaniałą mowę ciała. Bardzo wyraziste gesty, żadnych niepotrzebnych ruchów ani słów – dla psów musi to być naprawdę bardzo czytelne! (forum Wesołej Łapki)

Rozwiązaniem większości problemów jest przejęcie inicjatywy przez opiekuna psa: regularne spacery, nagradzanie za spokojne zachowanie i przerywanie niepożądanych działań (wyprowadzanie z pokoju, zmiana kierunku ruchu), nauka podstawowych komend. Niby nic wielkiego, ale dla osoby, która nie ma pojęcia o procesie nauki, moment w którym pies zaczyna reagować na polecenia jest na miarę odkrycia Ameryki.


Na Youtubie dostępne są obecnie odcinki z sezonu 2. Nie potrafię ich znaleźć na DVD, wygląda na to, że nie da się ich kupić w Polsce :C

Sezon 2 odcinek 2 – labradry Tobie & Smartie

Labradoreły, o których wspominałam wyżej. Na obiad dostają udziec jagnięcy z warzywami gotowanymi na parze, podczas gdy rodzina wcina lazanię. Psy, które dostają piany na widok innych czterołapów, biegają luzem wyłącznie na terenie ogrodzonym płotem pod wysokim napięciem, gdzie ich opiekunowie latają za nimi w krótkofalówkami informując się o nadchodzących niebezpieczeństwach. Victoria wprowadza ćwiczenia posłuszeństwa, które pomagają psom wypracować autokontrolę, a właścicielom odzyskać ziemię pod nogami. Do tego dołącza spacerowe ćwiczenia z halterem, żeby pomóc rodzinie częściej wyprowadzać psy (dotychczas bali się spacerów i łapali się płotu kiedy na widok psa po drugiej stronie ulicy).

 Sezon 2 odcinek 3 – jamnik Rufus

Rufus to prezent na 18ste urodziny. Jest psiakiem z ciuchową szafą obszerniejszą od mojej. Nie przepada za obecnością innych psów, małych dzieci, a siedząc na kolanach swojej opiekunki kąsa ostrzegawczo zbliżające się dłonie. Szczeka podczas oglądania TV, przechodzących ludzi, w dzień i w nocy, jednak do pasji doprowadza domowników darciem paszczy na dźwięk domofonu. Victoria pomaga zrozumieć zachowanie Rufusa (m.in. okazuje się, że jeden z domowników mu dokuczał), wielokrotnie podczas odcinka stosując technikę izolowania: szczekasz, wychodzisz z pokoju. Szczekasz, nie otwieram drzwi.

Sezon 2 odcinek 4 – yorkshire terrier Bailey

Bailey nie pozwala, aby małżeństwo usiadło razem na kanapie, nie mówiąc już o spaniu w jednym łóżku. Zdaniem męża jeśli żona miałaby do wyboru jego lub psa, wybrałaby terriera. Psiaczek nie jada psiego jedzenia, jest karmiony widelcem z talerza, posuwa wszystko co się rusza i szczeka wniebogłosy.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

15 komentarzy

  • Reply friendshipofdog 30 marca 2015 at 17:13

    No tak. Wszystko ładnie i pięknie. Szkoda, że w zestawieniu zabrakło negatywnych odcinków z udziałem wyżej wymienionej Pani. Polecam o rodzinie z dwójką dzieci i z dwoma spanielami. Historia kończy się smutno, bo pies agresywny, bo ugryzł – to trzeba uśpić. Moją Nejrę to by pewnie dawno zakopała w ogródku bo pokazała i wbiła ząbki. Dla tej Pani to było jedyne rozwiązanie, bo przecież innego nie ma. A szkoda. Na tym polu 1:0 dla Millana.

    • Reply Kasia (Podróże z psem) 30 marca 2015 at 20:34

      Ja pamiętam ten odcinek. Bardzo długo potem nad tym myślałam, bo było to absolutnie skrajne rozwiązanie. I nawet jak zobaczyłam teraz Zosi wpis, to właśnie ten odcinek mi się przypomniał. Nie wiem czy dobrze się stało, ale jedno jest pewne – ten pies nie mógł zostać w tej rodzinie, bo jeśli dwukrotnie pogryzł dziecko, to trudno oczekiwać, żeby rodzice ryzykowali kolejny raz (a przecież naprawdę mocno pogryzł tę dziewczynkę). Dla mnie szacun dla rodziców za determinację i odwagę, że po pierwszej akcji z pogryzieniem dali szansę psu i wezwali ekspertkę. Ten pies ileś czasu w tej rodzinie spędził, usnął w towarzystwie właściciela (dla nich była to bardzo trudna decyzja też przecież). Choć to kontrowersyjne, być może to właśnie było najlepsze wyjście. I dla ludzi, żeby chronić dzieci, i dla psa. Zresztą sama VS bardzo to przeżywała i podkreślała, że taka sytuacja zdarza się jej po raz pierwszy. Pamiętaj, że program to tylko wycinek jakiejś rzeczywistości, ona spędziła z tymi ludźmi i psem dużo więcej czasu, niż trwa odcinek.

      • Reply friendshipofdog 30 marca 2015 at 20:51

        Dokładnie! To tylko program. Wszystko mogło być ustawione, że to wina psa (a każdy wie jak mogło być na prawdę).
        To że nie mógł zostać w tej rodzinie to absolutnie prawda. Bo albo właściciele sobie nie poradzili z psem i nie ułożyli go od małego prawidłowo ( spaniele to nie są łatwe psy, stworzone do pracy, szybko znajdują sobie zajęcia) albo poszli na łatwiznę. Mogli skontaktować się z innym szkoleniowcem a nie polegać na zdaniu jednego, który po kilu spotkaniach dał sobie spokój bo nie wiedział co dalej. Behawiorysta, który proponuje eutanazję nie jest żadnym behawiorystą. Bo w takim razie po co nam behawioryści? Bez nich czy z nimi i tak psy się usypia..
        Poza tym, ludzie zapominają, że pies to zwierzę, choćby nie wiem jak udomowione i kochane, to tylko zwierzę. Jeśli koś bierze psa i zakłada na starcie, że będzie grzeczny przez 365 dni w roku przez najbliższe 15 lat, to potem są tego skutki. Sama ma agresywnego psa, który nie raz postraszył i ugryzł i ani na 5 minut nie przeszło mi przez myśl, żeby go uśpić. Każdy kto bierze psa musi się z tymi liczyć. I nie ma tutaj wyjątków.

        • Reply Kasia (Podróże z psem) 30 marca 2015 at 21:04

          Nie bardzo rozumiem słowa „każdy wie, jak mogło być naprawdę”… Nie mam takich doświadczeń, bo Flicka żadnego człowieka, nawet w bardzo niekomfortowych dla niej sytuacjach nigdy nie ugryzła, ale tak jak napisałam wyżej: ten odcinek głęboko zapadł mi w pamięć i nie byłabym aż tak jednoznaczna w potępianiu decyzji, jak została podjęta. Normalnie, aż sobie chyba odszukam ten odcinek, żeby jeszcze raz, z większą wiedzą, niż te parę lat temu – obejrzeć i na nowo ocenić.

          • friendshipofdog 30 marca 2015 at 21:13

            Chodziło mi o to, że to człowiek mógł być winny a nie pies. Przecież tego zdarzenia nie pokazali w programie, tylko został dopowiedziany. Nie wiemy jak to dokładnie wyglądało, jakie sygnały wysyłał pies, w jakiej sytuacji się to wydarzyło. I z tego co pamiętam VS wtedy z psem nie było – co jest jeszcze bardziej przerażające, że skazała psa na taki wyrok.

  • Reply kalyna 30 marca 2015 at 19:27

    Od dawien dawna oglądałam i CM i Victorię. Ja te programy oglądam z przymrużeniem oka, nie traktuję tego poważnie, tzn. chodzi mi o niektóre metody szkoleniowe. Oba szkoleniowcy pokazują jedną istotną sprawę, zwracają uwagę na to, że pies to pies i on ma swoje potrzeby. Dla nas to jest oczywiste, a dla niektórych to jak odkrycie stulecia.

    Ale też trzeba zwrócić uwagę na kaliber problemów, Victoria ma wg mnie delikatniejsze przypadki, a CM jakby nie było ratuje niektóre psy od igły. Jednak jeśli mam okazję to oglądam oba programy z ciekawości. A nuż coś nowego się dowiem :)

    Ja także czytam wiele poradników, artykułów i staram się poszerzać swoją wiedzę. Jednak już nie jestem ślepo wpatrzona w pozytywne szkolenie ;)

    • Reply Zosia od pieswwarszawie.pl 7 kwietnia 2015 at 11:32

      Tak, totalnie się zgodzę – pokazują, że pies ma swoje potrzeby i warto wyznaczyć mu granicę, tak aby i nam się dobrze wspólnie żyło.
      BTW mam wrażenie, że Millana jest w sieci o wiele więcej do oglądania, Victorii znajduje zaledwie 1 sezon plus kilka pojedynczych z innych serii.
      Kalyna, a jakie elementy „niepozytywnego” szkolenia stosujesz? Ja tak do końca nie wiem gdzie kończy się pozytywne, a zaczyna „tradycyjne” – zauważyłam, że dla różnych ludzi ta granica przebiega gdzie indziej :)

      • Reply kalyna 10 kwietnia 2015 at 10:19

        Napiszę inaczej, dla mnie kluczem do porozumienia z psem to posłuszeństwo i nagradzanie pozytywnych zachowań, sowicie czy to jedzeniem czy to zabawką. Zawsze staram się rozwiązać problem jak najlepiej pozytywnie, ale różne są psy i poziom zaawansowania problemu i wtedy na serio lepiej sięgnąć moim zdaniem po awersyjne metody.
        Nie stosuję tak powszechnie znanej korekty negatywnej w szkoleniu, czyli ignorowanie zachowań niepożądanych. Za to pokazuję psu zachowania zastępcze, jak najbardziej zbliżone do naturalnych.

        I mogę za to zostać znienawidzona, ale kiedy pies wpada w amok i się rzuca na innego psa, wolę zastosować (dobrze!) choćby kolczatkę niż czekać na cud. A tak było w naszym przypadku.

        Nie wiem czy czytałaś ten mądry tekst, polecam: http://marekfryc.pl/1.html

  • Reply Heart Chakra 31 marca 2015 at 08:01

    Też bardzo lubię Victorię – zaczęłam oglądać jej program w momencie, kiedy przez tydzień byłam nieziemsko struta, nie wstawałam z łóżka i dogorywałam. Odtąd zawsze będzie mi się kojarzyć z łóżkiem w moim rodzinnym domu i puree z ziemniaczków, jedyną potrawą, którą mogłam wtedy jeść :)

    Ja jestem zdania, że faktycznie wychowanie trzeba dobrać do psa. Natomiast jej oponenta, CM uważam za ostatecznego oszołoma :)

    • Reply Zosia od pieswwarszawie.pl 7 kwietnia 2015 at 11:28

      O to, to – to się genialnie ogląda zalegając w łóżku. „Na kłopoty Zawadzka” i „Ja albo mój pies” to moje ulubione programy rozrywkowe z serii bawi & uczy ;) Eh, za CM i jego metodami nie przepadam ale postanowiłam się trochę przełamać na potrzeby rozwoju osobistego i bloga i myślę że uda mi się stworzyć 5 rzeczy, których można się od niego nauczyć (oczywiście tych 5 kropel w morzu negatywnych zachowań wiosny nie czyni).

  • Reply Julia 1 kwietnia 2015 at 13:54

    Świetnie, że poruszyłaś ten temat!! też lubię Victorię jest taka jaka być powinna dostosowuje metodę do psa a nie na odwrót, i jak niektórym sie wydaje kantar wcale nie jest zły odpowiedznio stosowany i przez profesjonalistę czy chociażby człowieka który się na tym zna może okazać się niezawodny. Post mi się bardzo podoba i mam nadzieję, że napiszesz jeszcze o tym „profesjonaliście” od syczenia (CM)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    • Reply Zosia od pieswwarszawie.pl 7 kwietnia 2015 at 11:25

      Julia, dzięki za komentarz i miłe słowa :) O profesjonaliście od syczenia też napiszę, jasna sprawa ;)

  • Reply marieanne 6 kwietnia 2015 at 14:34

    A ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony – nie robi psom krzywdy, jest jak napisałaś miła i ciepła… ale z drugiej strony trochę mi nie pasuje, ze ona (nie wiem czy całkiem, ale na pewno w dużej mierze) opiera swoje założenia na teorii dominacji. Oczywiście nie w taki beznadziejny sposób jak CM, ale jakoś kłóci mi się to z tym, co o psim rozumowaniu wiadomo.

    • Reply Zosia od pieswwarszawie.pl 7 kwietnia 2015 at 11:24

      Hm, a tutaj się nie zgodzę – ona wyznacza granice i pokazuje psu jakie zachowanie jest pożądane, ale w żadnym razie nie posiłkuje się teorią dominacji, wprost przeciwnie. Na jej stronie jest artykuł na temat mitu teorii dominacji: https://positively.com/dog-training/myths-truths/the-truth-about-dominance/

      • Reply marieanne 7 kwietnia 2015 at 11:38

        No dobrze, no to jak mają się do tego sytuacje, w których radzi, by pies nie jadł pierwszy, nie wychodził z domu pierwszy, by udawać, ze jemy z psiej miski, zanim mu ją damy? Przekazuje dalej błędne (z punktu widzenia etologii) założenia, że potrzebujemy takich zachowań, by utrzymać przywództwo w stadzie.
        Już pomijam, że odradza karmienie psa surowizną – totalne wtf jak dla mnie, za to chwali się tym, ze psom dodaje do mięsa (gotowanego oczywiście) makaron.

        Inna rzecz, żę tak jak napisałam – ona naprawdę mówi i pisze wiele fajnych, przydatnych i mądrych rzeczy. Po prostu z pewnymi sprawami nie mogę się zgodzić i już.

    Leave a Reply